Menu

Wolność od alkoholu - razem damy rade

Blog jest stworzony tylko w celach rozrywkowych i pomocnych oraz zawierający tylko moje przemyślenia.

Nowy rok...

arqz

Cześć. 

Jestem tutaj totalnie przypadkiem. Los sprawił mi straszny psikus, przez co pisze teraz pierwszego bloga. Zastanawiacie się jaki psikus? Otóż taki, że nie dał mi niestety nawet jednego grama rozumu do mojego, pustego, łba. A dlaczego pisze? Bo stwierdziłem , że muszę odpokutować to w jakiś sposób i znalazłem się tutaj. Dalej pewnie nie wiecie o czym gadam? Spokojnie,nie wszystko naraz.

Sylwester- ostatnia okazja w roku żeby się pobawić, coś wypić, pogadać, spędzić miło czas. Dla jednych to duże wydarzenie, dla drugich, tu cytat, "będę grał w grę....Tomb Rider".  Czyli jest im to obojętne . Co nie oznacza,że się nie napiją jakiegoś trunku. Wszystko jest dla ludzi , ale z umiarem. Ja niestety jestem totalnym przeciwieństwem. Alkohol towarzyszy nam ciągle, w domu, na zabawie, w parku itd. Ale jak go pić, żeby się nie upić?  Każdy ma inną głowę, dzień, umiar. Ja głowę miałem dość pojemną, dlatego piłem dużo. Piłem jak byłem smutny i wesoły. Dla zabawy. Byle do weekendu i odjazd. Wóda, browar, mieszanki, bimber. Wszystko z alkoholem. Aż do wczoraj...Sylwester zapowiadał się fajnie, grupa znajomych, wynajęte domki, jedzenie, muzyka, alkohol i zabawa. Wszystko było już dopięte na ostatni guzik. I zaczęło się... Pierwszy kieliszek, papieros. 5 kieliszków, 10 .... Nie pamiętam. Film urwał mi się jakoś po 22, także fajerwerki przespałem. Ale to co się działo... To po prostu dramat. Byłem z dziewczyną, która kocham nad życie i Ona była największą ofiarą mojej pijackiej awantury. Wyzywałem ją, szarpałem się, kłóciłem, narobiłem totalnie wstydu. Ale czy to byłem ja , czy to był alkohol? PODAJE ODPOWIEDŹ: TAK, TO BYŁEM JA. Nie wolno zrzucać winy na alkohol, bo każdy bierze go i spożywa na własny rachunek i wie ile wypić , żeby nie przegiąć. Mi to się zdarzało dość często, wypicie dużej ilości alkoholu i urwanie filmu, potem awantury i ten wzrok znajomych, zawód albo śmiech przez łzy z myślą "ja pier..... , nie wierzę". Nie mogę mieć do nich pretensji, choć mogli mnie zatrzymać w jakiś sposób, ale to ja stałem się dla nich "wzorem" pijaka.  Wracając do mojej dziewczyny, to nie wiem czy mogę Ją jeszcze tak nazwać, bo to co zrobiłem, to koniec świata. Zawiodłem, olałem totalnie.. Jak skończony kretyn. Mam ogromne wyrzuty sumienia, z myślą samobójczą na czele. Ale czy warto się odciąć teraz od wszystkiego , czy może zacząć się poprawiać, stać się lepszym człowiekiem? Co jest ze mną nie tak, że nie miałem umiaru w piciu alkoholu ?  Zadzwoniłem anonimowo na pomoc psychologiczną, dużo się nie dowiedziałem, oprócz tego, że muszę porozmawiać z dziewczyną i naprawić relacje. Tak spędzony sylwester był ostatnim w moim życiu. Zagubiłem się, wypiłem za dużo alkoholu, nawyzywałem ukochaną osobę. Coś jeszcze? Nie wiem, nie pamiętam i nie chce pamiętać. Ale myślę, że nie wszystko stracone. Jeszcze można część odkręcić. W jaki sposób? Zająć się sobą. Nie będę Wam prawił morałów i cytatów o życiu, zmianach itd, bo gówno wiem o życiu. Użalam się, że ojciec jest alkoholikiem, kiedy ktoś inny użala się, bo nie ma co  jeść. Także problem problemowi nierówny.  Ale warto usiąść i pomyśleć : CO MOGĘ ZROBIĆ, ŻEBY NIE POWTÓRZYĆ BŁĘDÓW. Nie robić planów, schematów. Wystarczy pomyśleć, dlaczego taki jestem i tak zrobiłem.  Głównym powodem jest alkohol. Jeśli boisz się, że popełnisz znowu ten błąd, nie pij. Ja już nie chce, dlatego tu pisze, żeby mieć potwierdzenie i żebyście to zobaczyli a następnym razem mogli uderzyć mnie w ryj, żebym się ocknął, gdy złapie za kieliszek/butelkę. Alkohol szkodzi zdrowiu. I prowadzi do autodestrukcji. Wiem, jak mówiłem, mam ojca alkoholika. Ale nie ma co się rozczulać. trzeba działać. Przeprosić ukochaną- nie wiem czy mi się uda. Bardzo bym chciał, ale czy Ona mi jeszcze ufa? Wierzy we mnie, że się zmienię? Nie wiem, może dać sobie spokój, żeby już nigdy jej nie skrzywdzić.Może jest ktoś, kto zaopiekuje się Nią lepiej niż ja? Nie chce wiedzieć... Ale muszę Ją przeprosić, szczerze. Choć nie sądzę żeby mi wybaczyła, bo nie zasługuje na to. Jest najwspanialszą dziewczyną, jaką poznałem, a potraktowałem Ją jak śmiecia, zero litości dla mnie, ale może można spróbować od nowa? To wszystko przez alkohol i brak umiaru. 

Myślę, że ktoś miał może gorsze akcje ode mnie po alkoholu. Ale piszę też jak ja to przeżyłem. Straszne uczucie, moralniak chyba z 300 % normy. Kurwa.... Piszę to jako przestroga dla innych ale i dla siebie, jako pokutę i jako pamiętnik, do którego będę mógł wracać, gdy nie dotrzymam słowa. OD DZISIAJ ZERO ALKOHOLU. Za dużo strat moralnych. Jeśli nie wierzycie mi, trudno. Możecie się nabijać ze mnie do końca świata, zasłużyłem sobie na to. Ale chyba większym sukcesem jest to, że się przełamałem i tu jestem. Trzeba się zmienić, zerwać z nałogiem i zacząć coś robić. Mam licencjat do napisania, będę mógł się poświęcić. 

 

Będę starał się tu wpadać częściej i pisać o problemach, może nawet komuś pomogę...? Uciekam. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla Was, nie popełniajcie błędów i zachowajcie umiar.'

A.

© Wolność od alkoholu - razem damy rade
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci